Polski klub nie sprzeda miliona koszulek

Kilka tygodni temu na Twitterze dyskutowano o sprzedaży koszulek przez kluby piłkarskie. Wszystko zaczęło się od tweeta prezesa Ekstraklasy Dariusza Marca, który napisał że marzy mu się komunikat o tym, że klub sprzedał milion koszulek z nazwiskiem swojego zawodnika. Szybko zgasili go dziennikarze sportowi, zauważając że najsilniejszy marketingowo polski klub – Legia sprzedał w 2015 roku ponad 20 tys koszulek. W pozostałych klubach z dużych miast pewnie nie więcej niż kilka tysięcy sztuk. Czy może być ich więcej skoro oryginalna koszulka Legii kosztuje 250-300 zł?

koszulki blog1

 

Do dyskusji włączył się prezes PZPN Zbigniew Boniek, twierdząc że sam marketing nie pomoże, skoro liga już teraz jest mocna marketingowo, dobrze opakowana, a kibice i tak koszulek nie kupują. Potrzebni są lepsi piłkarze, dobre wyniki w europejskich pucharach, a dopiero potem marketing. My lubimy na odwrót – pisał Boniek.

koszulki blog 2

 

Gra jest wart świeczki. Regularna sprzedaż co sezon, nawet nie milion o którym marzy prezes Ekstraklasy, ale 30 tys. koszulek po 250 zł, daje 7,5 mln zł. Prezes PZPN wierzy w logiczne gospodarowanie: najpierw produkt a dopiero potem opakowanie, cena, promocja.

Tyle że realizację tego planu utrudnia rosnąca konkurencja ze strony globalnych klubów piłkarskich. Jeszcze 15 lat temu Manchester United czy FC Barcelona były dla polskiego kibica czymś odległym. Można było czasem obejrzeć ich mecz, zobaczyć bramki w telewizyjnym serwisie sportowym, przeczytać artykuł w gazecie i nic więcej. Pamiętam jak na początku studiów czekałem na „Sportową Niedzielę” w TVP pokazującą bramki z kilku meczów najlepszych lig europejskich.

Dzisiaj, dzięki Internetowi i telewizji cyfrowej, polski kibic Barcelony obejrzy wszystkie mecze na żywo. Do tego  może oglądać powtórki bramek, filmiki z najlepszymi akcjami danego zawodnika w meczu, reportaże klubowej telewizji. Może czytać newsy i komentować je na stronach klubowych tworzonych przez polskich kibiców, może lajkować na oficjalnym profilu klubu na Facebooku i Twitterze. No i może kupować koszulki. Noszenie tych Bayernu, Barcy czy Realu jest dla wielu bardziej nowoczesne, modne, lifestylowe niż Legii czy Wisły – to nic odkrywczego. Globalnym markom sprzyja jednak też coś bardziej wstydliwego, coś co po pozornie powinno im szkodzić. Podróbki.

Pamiętacie historię małego chłopca z Afganistanu, ubranego w koszulkę zrobioną z foliówki?

capture-20160211-172105

 

 

 

 

 

To skrajny symbol milionów kibiców, którzy noszą nieoryginalne koszulki piłkarskie. Kilka lat temu Krzysztof Stanowski z Weszło zastanawiał się, jak to możliwe że w barcelońskim metrze na każdym kroku, bez wielkiej konspiracji, sprzedawane są podrabiane koszulki Barcelony. Podesłałem mu wtedy swój artykuł o podróbkach, które narażają kluby na straty, to w ostatecznym bilansie są korzystne.

Jak to działa? Podobnie jak klasyczna moda, w której zachodzi subtelna gra między wrodzoną ludziom chęcią naśladownictwa, a potrzebą odróżnienia się elit od niższych warstw społecznych. Jeszcze w czasach Coco Chanel przejęcie stylu elit przez lud trwało długo, nawet dziesięć, piętnaście lat. Z czasem moda zdemokratyzowała się i przyśpieszyła, skracając cykl życia ubrań. Kiedyś rocznie pojawiały się dwie kolekcje, dzisiaj już cztery, trzeba więc ciągle walczyć by klient wciąż chciał kupić coś nowego. I tu z pomocą przychodzą podróbki, które przyspieszają cykl kontrolowanego starzenia się produktów, zmieniając elitarne dobro w produkt masowy.

W sporcie jest tak samo. Koszulki piłkarskie zmieniają się co sezon. Kibic, widząc na ulicy podróbkę swojej oryginalnej koszulki sprzed roku, uznaje ją za przeżytek i zaczyna rozglądać się za nowym modelem. Właściciel tej pirackiej nie szkodzi klubowi choć łamie prawo. Po pierwsze, jest żywą reklamą marki, skracającą przy tym cykl życia produktu, a po drugie, na razie i tak nie stać go na oryginał. Profesorowie prawa Kal Raustiala i Christopher Springman nazwali to zjawisko paradoksem piractwa.

koszulki podrobki
Kibice noszący podróbki markowe koszulki Messiego, Lewandowskiego czy Cristiano Ronaldo są żywą reklamą klubowych marek. Polskim klubom trudno będzie wygrać z taką konkurencją. Dzieciak z Suwałk mając do wyboru koszulkę Cristiano Ronaldo z Realu i Karola Linetty’ego z Lecha wybierze tę pierwszą, nawet jeśli w telewizji obejrzy mecz Lecha. Kluby musiałaby stowrzyć wielotysięczną rzeszę kibiców spoza miast w których grają, którzy kupią koszulki. Także te nieoryginalne.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Marketing sportowy i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Polski klub nie sprzeda miliona koszulek

  1. Maciej pisze:

    Dobrze napisane, u nas jak zawsze ceny są z kosmosu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.