Wysoka klasa Petera Croucha

crouchOstatnio Jerzy Ciszewski chwalił na swoim blogu zawodników FC Barcelony za występ w  reklamie która zrobiła furorę (wrzuciłem w przedostatnie notce). Pomyślałem że warto zwrócić też uwagę na spot z trochę zapomnianym już Anglikiem Peterem Crouchem. Fabuła jest następująca: piłkarz jako nowa gwiazda klubu przylatuje helikopterem, witany przez trenera słowami „Witamy w United”, co od razu przywodzi na myśl słynny Manchester United. To celowe zagranie, bo Crouch najlepsze lata swojej kariery spędził w zespole ich największego rywala – FC Liverpool. Trener cieszy się z zaangażowania gwiazdy, wspomina że drużyna jest naprawdę głodna sukcesu. Okazuje się, że to typowa drużyna nieudaczników, którzy głodni są dosłownie, nawet w czasie treningu zajadają słodycze. Nie mają nawet odpowiedniego boiska i sprzętu.

Piszę o Crouchu, choć nie lubiłem jego gry. Co prawda w piłce nożnej fajne jest to, że na najwyższym poziomie może grać każdy, niezależnie od budowy ciała: wysoki,niski, szczupły, dopakowany, wolny, szybki. To najbardziej demokratyczny ze sportów zespołowych. Mimo wszystko, mam wrażenie że wzrost Croucha (ponad 2 metry) przeszkadzał mu. Co ciekawe jako 10-12 latek był przeciętnego wzrostu. Potem urósł, wciąż strzelał dużo goli, ale w jego grze było przy tym już coś nienaturalnego, dziwnego. Crouch wzbudzał zresztą skrajne emocje wśród kibiców: jedno go uwielbiali (głównie fani Liverpoolu), inni krytykowali i wyśmiewali. Trener Arsenalu Arsene Wenger, nazwał go lekceważąco „koszykarzem”. Powstawały dowcipy w stylu Chucka Norrisa. „Peter Crouch nie brodzi w wodzie. On przyciska wodę do piersi, podnosi i przechodzi suchą stopą”. U nas podobnym przypadkiem był równie wysoki i przez to niezgrabny Grzegorz Rasiak. Jeden z lepszych polskich piłkarzy ostatnich lat, grający nawet kilka meczów w Premiership był porównywany do drewna, doczekał się przezwisk będących parodiami imion brazylijskich wirtuozów: Rasialdo, Drewinho etc.

W przypadku Croucha nie chodzi więc o jego grę. Lubię go bo to człowiek z dystansem do siebie, luzem i świadomością swoich ograniczeń. Gdy w 2005 roku w meczu z Polską na Old Trafford angielscy kibice wygwizdali go, zareagował z klasą. Wytłumaczył rzeczowo że nie ma pretensji do fanów, nie obrażał się, nie odpowiadał agresją. Inaczej mówiąc, ma coś czego brakuje większości polskich piłkarzy, którzy traktują się z nadmierną powagą. Reklama Virgin którą nagrał idealnie pasuje do osobowości i historii tego nietuzinkowego piłkarza. Pewnie pomógł mu ojciec, który pracował w reklamie jako copywriter.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Marketing sportowy i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.