Jeff Bezos nadzieją prasy

Jeff Bezos, właściciel firmy Amazon zrewolucjonizował rynek książki, dominującej w przekazie od 500 lat. Jeśli kupno „Washington Post” oznacza, że ma pomysł na kilkaset lat młodszą prasę, to media rozumiane jak dostawca wartościowej treści mogą spać spokojnie.

Jak kupować media to w kryzysie – to pierwsza refleksja po wydarzeniu tygodnia. Jeff Bezos zapłacił 250 mln. dolarów za dziennik, którego redakcja zdobyła 47 Nagród Pulitzera. Kilka dni wcześniej inny pomnik amerykańskich mediów, „Boston Globe” (21 nagród Pulitzera) trafił w ręce miliardera Johna Henry’ego, za 70 mln. Cena bardzo niska – gdyby nie kryzys mediów, pomyślałbym że to żart. W 1993 nowojorskie wydawnictwo kupiło „Globe” za 1,1 mld. dolarów, co dzisiaj, po 20 latach inflacji odpowiadałoby 1,7 mld. Na polskim rynku, mikroskopijnym w porównaniu do amerykańskiego, Grzegorz Hajdarowicz w 2011 roku za połowę udziałów w Presspublice (wydawca „Rzeczpospolitej”) zapłacił w przeliczeniu 26 mln. dolarów (80 mln. zł).

Zaskoczonych nie brakowało: jak to, jeden z wizjonerów nowych mediów ma pomysł i pieniądze na gazetę?? Przecież wkoło słychać krzyki o śmierci prasy papierowej, blogerach zastępujących dziennikarzy. Pojawiły się satyryczne teksty i zdjęcia tłumaczące dlaczego Bezos kupił gazetę. Bardziej śmieszne, jak to z „New Yorkera” sugerująca że stało się to przez pomyłkę, i mniej jak to poniższe, według którego Bezosowi chodzi o darmowy papier do pakowania wysyłek Amazona.

BEZOS-20130808-122125

Nie wiem jaki był prawdziwy powód, ale jestem fanem Amazona, więc przepełnia mnie entuzjazm. Są oczywiście zagrożenia. Organizacje dziennikarskie muszą być maksymalnie transparentne, a Bezos to człowiek bardzo skryty, co przekłada się na sposób zarządzania należącymi do niego firmami.

Nikt jednak nie projektuje lepiej doświadczenia klienta. Pamiętam pierwszą książkę jaką tam kupiłem. Trzytygodniowy termin minął, a przesyłki nie było. Wysłałem maila bez specjalnych nadziei, przygotowany raczej na brak odpowiedzi, a w najlepszym razie na reakcję po kilku dniach i zbywanie ogólnikami. Tymczasem odpowiedź przyszła natychmiast. Poproszono o tydzień cierpliwości, jednocześnie przelewając mi na konto część kosztów przesyłki (drobna suma, ale liczy się gest). Po jakimś czasie, w  błyskawicznej odpowiedzi na kolejnego maila, zwrócono mi pieniądze z jednoczesnym rabatem na najdroższą lotniczą przesyłkę przy kolejnym zakupie. W efekcie książkę dostałem w ciągu 3 dni. Wtedy dopiero zorientowałem się, że pierwsza przesyłka nie dotarła bo źle wypełniłem formularz z adresem. Mimo tego nie musiałem się tłumaczyć, czegokolwiek udowadniać, przesyłać zeskanowane dowody wpłaty – słowem nie musiałem robić niczego, co mogłoby mnie narazić na choćby minimalny dyskomfort. Prostota i wygoda klienta, nawet za cenę mniejszego zysku w krótszej perspektywie. Niestety, dlatego na razie Amazon nie wchodzi do Polski. Zapewnienie polskim klientom tak wysokiego poziomu w kontakcie z marką, przy nieterminowej i gubiącej przesyłki Poczcie Polskiej, byłoby ekonomicznie nieopłacalne.

Wizjonerstwo Bezosa widać było w 2004 roku gdy wpadł na pomysł elektronicznego czytnika książek, znanego dzisiaj jako Kindle. Musiano odpowiedzieć na pytanie: skąd wzięły się porażki wszystkich dotychczasowych prób wprowadzenia czytników e-booków na rynek? Wraz z zespołem skoncentrował się na jakości doświadczenia, który stał za fenomenem książki, dominującej w przekazie od 500 lat. Odkryli na przykład, że istotny był zapach otwieranej książki, za który w dużym stopniu odpowiada klej drukarski, a czasem po prostu pleśń. „Zapach ten kojarzy się nam z wejściem w świat autora” – wspominał Bezos.  Tego elektroniczny czytnik nie zapewni, więc skupiono się na kolejnej zalecie książki: tym że potrafi być niewidzialna. Czytają, przestajemy zwracać uwagę na nośnik, skupiamy się wyłącznie na treści. Z tą myślą projektowano Kindle. Oby teraz Bezos miał podobny pomysł.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Media i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.