Andrzej Skworz ma rację

capture-20130131-162256Czytając teksty redaktora naczelnego „Press” Andrzeja Skworza na temat problemu kopiowania w internecie mam inne zdanie, natomiast zgadzam się z całą resztą. Tak jest i teraz gdy na stronie Tok FM broni współczesnego dziennikarstwa. Szczególnie godne uwagi jest rozprawienie się z mitem o złotych czasach mediów, które jakoby się kończą.

– Spada zaufanie do dziennikarzy, wielu z nich przechodzi do PR, inni zostają tłumaczami, kierowcami, ktoś nawet trenerem pilates.  Wszyscy deklarują, że takiego dziennikarstwa nie mogliby uprawiać, że dawniej było lepiej. „Kiedy? – pytam. W komunizmie, pod butem cenzury? Czy może we wczesnych latach 90., gdy popełnialiśmy wszystkie możliwe zawodowe błędy? A może przed aferą Rywina, gdy byliśmy szatańsko jednomyślni lub zaraz po niej, gdy tak się podzieliliśmy, że dziś nawet na jednym Balu Dziennikarza wspólnie napić się już nie sposób? – pisze Skworz.

Media z lat 90., pamiętam tylko jako odbiorca, tym lepiej że dobitnie powiedział to dziennikarz z dużym doświadczeniem, któremu nikt nie zarzuci, że „młody to nie pamięta, a wymądrza się”. A wcześniej? W dziennikach z lat osiemdziesiątych nie zauważyłem zbyt wielu treści wysokiej jakości, wiele z nich było na poziomie krótkich newsów z portali typu Wirtualna Polska. W wielu wypadkach wyjątkowość dziennikarstwa polegała na braku konkurencji. Tej samej przez, którą dzisiaj sytuacja mediów jest trudna.

W ciągu ostatnich dziesięciu lat, do kanałów telewizyjnych, dzienników, tygodników opinii, gazet regionalnych i stacji radiowych dołączyły tabloidy, portale internetowe, branżowe, kanały telewizyjne, a nawet popularne blogi. Ludzie korzystają z mediów jak nigdy wcześniej, konsumują więcej newsów niż kiedykolwiek, tylko że firmy medialne mniej zarabiają. Już Marks wskazywał, że wraz z szybkim wzrostem konkurencji następuje  spadek rentowności: mniejsza liczba ludzi musi wykonać taką sama pracę jak dotychczas, a zyski nie rosną, a często wręcz spadają. Jakość w starych mediach spada, ale nikt nie zauważa jak rośnie w mediach internetowych. A że w internecie wciąż jest mnóstwo informacyjnych śmieci – rzeczy lekkich, szokujących, głupich które łatwo przyciągają uwagę? Jasne, ale branża wciąż się profesjonalizuje, coraz więcej serwisów zatrudnia dziennikarzy i tworzy własne treści. Nawet serwis Weszło, którego założyciel przyznał że jest idiotą.

Nadawcy, tacy jak blogerzy, jeszcze kilka lat temu traktowani niepoważnie dzisiaj są pełnoprawnymi podmiotami rynku mediów. Jacek Prześluga twierdzi nawet, że blogerzy to po prostu dziennikarze. Wykonują podobne funkcje komentatorskie i informacyjne – na przykład relacjonując konferencję, przeprowadzając wywiady etc. Bezpośrednio nie zarabiają nic lub prawie nic, ale sprawiają, że odbiorcy więcej wiedzą. Z kolei dziennikarze, często lekceważący internet, gdy chcą w nim zaistnieć nie potrafią zaakceptować faktu że bycie dziennikarzem, w Sieci nie znaczy prawie nic. Prowadząc bloga trzeba wygrać konkurencję o uwagę z amatorami, którzy często lepiej rozumieją zasady promowania się w Sieci, trzeba akceptować bliższy kontakt z odbiorcami, nieraz w formie dotkliwej krytyki.

Właśnie popierając to co napisał Andrzej Skworz, żałuję że nie wspomniał szerzej o dziennikarstwie internetowym. Nawet jeśli wielu go uprawiających jest mało znanych i nie określa się mianem dziennikarzy, to w rzemiośle dziennikarskim radzi sobie bardzo dobrze.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Media i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.