W Sieci pełnej dziur

W ramach śledzenia nowych inicjatyw mediowych na rynku, kupiłem nowy tygodnik Michał i Jacka Karnowskich „W Sieci”. Od razu sprawdziłem ile jest reklam. Trudno było spodziewać logo marek samochodowych, banków czy telefonii komórkowej na każdej stronie, ale dwie reklamy w całym numerze to trochę mało. Mówi się o pieniądzach SKOK, ale spiąć budżet przy cenie 3,90 zł za numer?

 
Sporo wyjaśnił rzut oka na stopkę redakcyjną. Nie ma zespołu stałych dziennikarzy, są tylko współpracownicy. Koncepcja wzorowana jest na „Uwazam Rze”, w którym jednak korzystano z potężnego zaplecza dziennikarskiego „Rzeczpospolitej”: dziennikarzy pracujących razem w ramach redakcji, która tworzy rodzaj mediowego think tanku. Tutaj mamy niemal wyłącznie autorów, którzy na co dzień zajmują się czymś innym, a piszą po godzinach, jak choćby Roman Graczyk. W ten sposób  można robić kwartalnik albo portal internetowy. Nawet dwutygodnik z kilkuosobową stałą redakcją byłby karkołomny: porwał się na to „Bloomberg BusinessWeek” i skończyło się szybkim zjazdem. Tak szybkim, że nawet handlowcy Platformy Mediowej Point Group, w rozmowach z potencjalnymi prenumeratorami już kilka miesięcy wcześniej słabo ukrywali, że pismo pewnie zniknie z rynku.

 
Numer który kupiłem jest bardzo nierówny. Kilka artykułów w miarę ok: wywiady braci Karnowskich z Jadwigą Staniszkis i Piotra Zaremby z Leszkiem Balcerowiczem, teksty historyczne czy artykuł o innowacjach, Grzegorza Kostrzewy-Zorbasa. Po innych tekstach widać jednak, że autorzy nie mieli czasu na porządny risercz, na rozmowy z ekspertami – bo samo pisanie zajmuje najmniej czasu. Do tego dziwna kompozycja całości. Weźmy tekst „Przestępczość bezkarna, czyli kogo chronią wpływy polityczne i łapówki”. Tytuł brawurowy, autor Jerzy Jachowicz to znany i doświadczony dziennikarz śledczy, więc oczekiwałem hitu. Tymczasem nawet on pisząc w konwencji bloga, niewiele wymyśli. Ogranicza się do chronologicznego opisania afery Amber Gold, aresztowania gen. Czempińskiego, nie zabrakło oczywiście sprawy Madzi, wszystko ogólnikowe jak z Wikipedii. Przewracam stronę, kolejny artykuł, a tu niespodzianka: sprawa Madzi opisana bardziej szczegółowo przez innego autora.

 
To jeszcze nic, zupełnie kuriozalny jest tekst Mariana Piłki, podpisanego jako wiceprezesa Ruchu Rzeczpospolitej. W ogóle nie lubię jak w tygodnikach piszą politycy, ale ten robi to wyjątkowo słabo. Konstruuje na przykład takie zdanie: „Dzisiaj wyzwaniem jest unarodowienie państwa i polityki. Wyzwaniem jest zapaść przywództwa narodowego i dekadencja zarówno kulturowa, jak i polityczna. Wyzwaniem jest kryzys demograficzny i kryzys patriotyzmu, jest peryferyjność naszej gospodarki z jej prawie kolonialnym charakterem”. I tak trzy strony dywagacji, których czytanie jest równie męczące jak słuchanie przemówień potencjalnego patrona 2013 roku.

 
Z zainteresowaniem witam każdy tygodnik na rynku, bez względu na opcję ideową, ale „W Sieci” to spore rozczarowanie. Daleko mu do „Polityki” czy choćby starego „Uważam Rze”. Pod względem technicznym „W Sieci” byłoby ok, gdyby pozostano przy pierwotnej koncepcji pisma: agregatora ciekawych tekstów z internetu wyselekcjonowanych przez braci Karnowskich, plus kilka tekstów od współpracowników. W niszowym temacie komunikacji i mediów to się sprawdza, sprawnie robią to na przykład „Nowe Media”, Eryka Mistewicza. Na tygodnik to za mało. Zobaczymy co będzie w tygodniku Lisickiego? Oby był robiony przez większy zespół.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Media i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „W Sieci pełnej dziur

  1. Chris pisze:

    Nie rozumiem tego ciągłego upierania się przy tygodniku.
    Skoro w internecie na bieżąco się komentuje (można nawet iść pod prąd i zrobić dostęp płatny do całości), to na papierze miesięcznik byłby w sam raz. Dość dużo czasu na pozyskanie ciekawych treści czy przygotowanie tekstów. Większa swoboda tematyczna, bo brak obowiązkowego powiązania z codziennością, komentowaną w krótkiej formie w internecie.

  2. Jakub Müller pisze:

    @Chris Im więcej wydań, tym więcej można zebrać z reklam. W cyklu tygodniowym łatwiej też komentować bieżące wydarzenia, które z kolei zapewniają wysoki wskaźnik cytowań. Inaczej mówiąc tygodnik to taki idealny kompromis między wysoką częstotliwością zapewniającą wysokie wpływy z reklam i masowość, a czasem na pogłębienie tematów na tyle, że nie jest to strumień informacji, który można mieć za darmo w internecie. Miesięcznik to już trochę nisza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.