Olimpiada 2022

Wczoraj mówiłem w radiu o projekcie ubiegania się przez Polskę i Słowację o zimową olimpiadę. Jako, że była to klasyczna „setka”, a temat jest ważny, warto opisać go nieco szerzej. Tym bardziej, że jak na razie nie ma w mediach poważnych analiz tej kwestii – poprawcie bo może coś przeoczyłem? Z mniej poważnych jest tekst Konrada Piaseckiego w Interii. Autor przytacza argumenty przeciwko imprezie momentami zabawnie (fragment o Rosjanach w klapkach i z ręcznikami pytającymi o najbliższe „oziero”, mając na myśli Dolinę Pięciu Stawów) zgodnie z zasadami felietonu jako gatunku dziennikarskiego. W kilku miejscach wyraźnie jednak płynie, na przykład gdy dramatycznie głosi że „wpuszczenie w Tatry igrzysk olimpijskich dopełniłoby ich degrengolady”. Jakoś w żadnym kraju w którym organizowano igrzyska (Norwegia, USA, Kanada, Japonia, Austria, Szwajcaria, Jugosławia – w niektórych dwukrotnie) do żadnej degrengolady nie doszło. Swobodnie pomija fakt, że nie jest to projekt tylko Zakopanego, ale także Krakowa, Słowacji, a mówi się nawet o Górnym Śląsku. To ważne bo kandydatura samego Zakopanego byłaby faktycznie bezsensu. Inna prawda objawiona w felietonie to fragment o ewentualnej olimpiadzie jako „niesłychanie trudnym przedsięwzięciu z punktu widzenia infrastruktury kolejowo-drogowej”. Niesłychanie trudne było niesprawdzenie, że chodzi o budowę około pięćdziesięciu kilometrów dwupasmówki (w połowie ze stukilometrowej trasy Kraków-Zakopane już jest) i przebudowie jednej linii kolejowej. Wszystko w ciągu 10 lat bo wtedy odbyłaby się olimpiada. Wystarczy szybki research, żeby dojść, że przed poprzednią olimpiadą zimową w Vancouver również trzeba było przebudować wąską, niebezpieczną i dłuższą bo 125-kilometrową drogę prowadzącą do miasta Whistler, gdzie rozgrywano część konkurencji.

O olimpiadzie trzeba dyskutować, prowadzić konsultacje społeczne, zamiast projektów na zasadzie „budujemy jak najwięcej, a potem się wszystko będzie dobrze bo czeka nas nowa era” jak zrobiła we Wrocławiu ekipa prezydenta Dutkiewicza, o czym pisałem w poprzednim wpisie. Moment do dyskusji o olimpiadzie jest bardzo zły: kryzys ekonomiczny, spłacane właśnie kredyty na Euro 2012 po którym minęła euforia, a długofalowych zysków wizerunkowych nikt jeszcze nikt nie policzyłm, są tylko wstępne szacunki – na przykład taki że wartość polski jako marki wzrosła o 75 proc. Między innymi rosnące koszty takich eventów sprawiają, że UEFA zdecydowała, że Euro 2020 odbędzie się w wielu europejskich krajach.

Sam nie wiem czy stać nas na organizowanie imprezy. Teraz na pewno nie, za za kilka lat? Zgadzam się z Piaseckim, że trzeba dokładnie policzyć koszty takiej imprezy, nie mydląc nikomu oczu, że na IO można zarobić. Nawet pomimo tego, że od strony marketingowej sporty zimowe są cenne bo przez kilka zimowych miesięcy nie mają w mediach żadnej konkurencji innych dyscyplin, przyciągają też kibiców z silnych ekonomicznie rynków (Niemcy, USA, Japonia, Szwajcaria, Francja, Skandynawia). Nie zmienia to faktu, że bezpośrednio zarabiają na olimpiadzie tylko niektóre branże, organizator zawsze dopłaca. Dlatego amerykańskie Denver, miasto o porównywalnym do Krakowa budżecie i liczbie mieszkańców, choć znacznie nowocześniejsze, myśląc nad zgłoszeniem konkurencyjnej kandydatury do IO 2022 analizuje czy długofalowe korzyści wizerunkowe przewyższą koszty ponoszone w krótszej perspektywie.

Podawane koszty olimpiady, 4-5 mld zł na pewno są niedoszacowane. Początkowe koszty poprzedniej olimpiady zimowej w Vancouver szacowano na 6 mld zł. Ostatecznie z wydatkami na infrastrukturę wyszło 20 mld zł. Vancouver jest dzisiaj mocno zadłużone, co prezydent miasta nazwał „gorzką pigułką dla podatników”. Z drugiej strony efekt wizerunkowy jest potężny, skoro Kanadę i region Kolumbii Brytyjskiej w której stolicą jest Vancouver poznało w telewizji 2 mld ludzi.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Marketing polityczny i miejsc, Marketing sportowy i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.