Boniek (na razie) ulubieńcem mediów

Tyle się ostatnio działo, że nie zdążyłem jeszcze napisać o euforii jaka zapanowała po wyborze Zbigniewa Bońka na prezesa PZPN. „Nie mam pojęcia jak będziemy oceniać Bońka za cztery lata, ale przynajmniej początek jest obiecujący. Ta ekipa jest w stanie zrobić rewolucję” pisze na blogu Michał Pol i ma rację. Podzielam entuzjazm, tyle że nowej ekipie w krótkiej perspektywie kilku miesięcy łatwiej będzie zarządzać dyscypliną, czyli poprawić szkolenie, poziom sędziowania, ograniczyć zbędną administrację, wyjaśnić sprawę z nową siedzibą itp., niż uniknąć kryzysów wizerunkowych.

Zaraz, zaraz, przecież Boniek to mistrz pijaru, ulubieniec dziennikarzy i kibiców. Po kadencji Grzegorza Laty, który opowiadał takie dowcipy. PZPN szybko zyska sympatię jak Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy i Justyna Kowalczyk razem wzięci – podniosą się głosy. Faktycznie, PZPN ma pewne miejsce w zestawieniu najbardziej nieudolnych pijarowsko organizacji ostatniej dekady. Błysnął choćby składaniem do sądu pozwu przeciwko kibicom z inicjatywy Koniecpzpn.pl, nie wiedząc że pozywanie do sądów autorów jakichkolwiek protestów społecznych to ostateczność – w każdej sytuacji kryzysowej trzeba robić wszystko, żeby łagodzić konflikt, a walka z protestującymi tylko go nakręca. Był też program lojalnościowy dla kibiców reprezentacji, w którym nawet zaangażowanemu uczestnikowi w ciągu dwunastu miesięcy trudno było w nim zdobyć choćby tak niesamowite nagrody, jak czapeczka czy otwieracz do butelek.

Tyle, że wizerunek prezesa związku piłkarskiego zależy w Polsce od czynników na które on sam ma niewielki wpływ: wyników reprezentacji i klubów, oraz nieprzewidzianych sytuacji kryzysowych, jak choćby niezamknięty dach. Kryzysy na pewno będą bo piłka nożna skupia zainteresowanie większości kibiców i dziennikarzy sportowych. W „Przeglądzie Sportowym” przez lata połowę objętości zajmowała piłka, a drugą połowę pozostałe dyscypliny, dzisiaj pewnie też tak jest. Kilka lat temu dyrektor marketingu Plusa, sponsorującego siatkówkę, apelował nawet aby sponsorzy wycofali się z piłki nożnej. Miało to spowodować zmiany w PZPN i oczyścić dyscyplinę. Pomysł był po prostu bezsensu, równie dobrze można namawiać reklamodawców, aby wycofali reklamy z telewizji i w ten sposób poprawić jej poziom. Reklamodawcy są po prostu tam gdzie odbiorcy.

Gdy ktoś chce zaprotestować przeciwko niezdrowej żywności to nie pójdzie pod sklep mięsny tylko pod McDonalda. Globalnym markom stawia się większe wymagania. Na podobnej zasadzie w piłce zawsze można znaleźć jakiś bad news. Ostatnio dotyczący wrocławskiego stadionu i ekipy prezydenta Rafała Dutkiewicza, kiedyś pupila mediów. Dzisiaj Coca-Cola przed podpisaniem kontraktu oczekuje wyciszenia afery stadionowej

Obecna euforia przypomina trochę tą sprzed dekady, gdy Boniek został trenerem reprezentacji. Oczywiście teraz będzie trenował, a nie zarządzał w czym jest na sto procent lepszy, ale pewne analogie są. Wtedy też podkreślano medialność Bońka. Zbigniew Boniek, wie dużo o tym, co trzeba robić podczas spotkania z dziennikarzami. Wie także czego NIE należy robić. A jedna z najważniejszych kwestii, to nie atakować. Nie tylko samych dziennikarzy, ale też nie dać się sprowokować do zaatakowania kogoś innego. Znany z temperamentu Zbigniew Boniek zachowywał zimną krew, gdy pytano go o bezpośrednich adwersarzy. Na przykład o wypowiedź Jana Tomaszewskiego, który stwierdził, że wybór Bońka na trenera reprezentacji to skandal. „Ja do niego nic nie mam” – odpowiada Boniek na łamach Expressu Ilustrowanego – „On mi zupełnie nie przeszkadza. Niestety, zimnej krwi Bońkowi wystarczyło do pierwszego poważnego kryzysu, czyli niespodziewanej porażki z Łotwą. Po niej na konferencji prasowej, określił swoich adwersarzy mianem alkoholików i frustratów. Funkcja selekcjonera kadry to nie to samo co fotel prezesa, a Boniek był już co prawda wiceprezesem PZPN – tyle że było to pod koniec lat dziewięćdziesiątych, a więc w zupełnie innych medialnie czasach: nie było jeszcze „Faktu”, telewizji newsowych czy Pudelka. Tabloidyzacja mediów dopiero się rozkręcała.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Media, Public Relations, Sponsoring i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.