Piano Media w Polsce: fakty, domysły i mity

Wreszcie! To moja pierwsza myśl po informacji, że sześciu polskich wydawców (Agora, Murator, Ringier Axel Springer Polska, Media Regionalne, Polskapresse, Edytor) oraz Polskie Radio zamyka przy pomocy systemu płatności Piano dostęp do niektórych treści w 42 serwisach internetowych.  Cena to 19,99 zł miesięcznie. Część treści będzie za darmo, zamknięte zostaną najbardziej wartościowe artykuły. Pewnie to tylko cena początkowa bo na Słowacji pół roku po starcie systemu ceny wzrosły o 34 proc. (z 2,9 euro do 3,9 euro). Oznacza to, że jeśli w Polsce system wypali cena wzrośnie na początku 2013 roku do ok. 27 zł. System płatności za treść w internecie, wprowadzany przez firmę Piano Media początkowo na Słowacji, a potem w Słowenii śledzę z zainteresowaniem od półtora roku.

System podziału pieniędzy z jednego użytkownika wygląda w tych krajach tak: 40 proc. otrzymuje medium, za pośrednictwem którego użytkownik zarejestrował się w systemie. Kolejne 30 proc. jest rozdzielane między media w zależności od tego, ile czasu użytkownik spędzi na poszczególnych stronach. Wreszcie 30 proc. bierze Piano Media. Oznacza to, że jeśli zarejestruję się poprzez stronę np. „Dużego Formatu” i większość czasu w miesiącu spędzę czytając publikowane tam reportaże, najwięcej zarobi Agora.

Trudno powiedzieć, jakie dochody osiągną polscy wydawcy w początkowym okresie. Mogę posiłkować się tylko pobieżnymi, niedokładnymi szacunkami, które nie uwzględniającymi specyfiki sąsiednich rynków szacunkami. Teraz więc trochę matematyki: w Słowacji mającej cztery miliony internautów, po miesiącu firma uzyskała przychód w wysokości 40 tys. euro. Oznacza to, że wydawcy zrzeszeni w systemie zarobili ponad 90 tys. euro – jak wiemy przypada im 70 proc. z każdego użytkownika. W Słowenii, w której dostęp do internetu ma milion dwieście tysięcy osób, przychód firmy miesiąc od debiutu to 26 tys. euro. Zarobek firm mediowych mógł więc wynieść około 61 tys. euro.

Porównując to z Polską, w której z Sieci korzysta 19,5 mln ludzi można sądzić, że Piano Media zarobi u nas po pierwszym miesiącu 195 tys. euro (przyjmując proporcje mniej dochodowej, biedniejszej Słowacji) lub 422 tys. euro (analogicznie do bardziej dochodowej Słowenii). Oznacza to, że polscy wydawcy zarobią między 455 tys. euro a 1 mln euro, czyli między 1,86 mln zł a 4,1 mln zł.

Być może projekt nie wypali, bo okaże się że chętnych do płacenia jest u nas nawet mniej niż na Słowacji albo ze względu na inne uwarunkowania dużego rynku. Ważne jednak, że wydawcy próbują zmienić obecny niedziałający model biznesowy w Internecie. Jak zauważyłem w dyskusjach internetowych, model ten ma wielu zwolenników, którzy opierają go na kilku mitach, tak nieprawdziwych, że nie wiem od którego zacząć.

„Wydawcy chcą się nachapać, bo nie wystarczą im już reklamy” – reklama w Internecie jest tania, a rynek rozdrobniony, więc wpływy z reklamy absolutnie nie pokrywają kosztów wytworzenia wartościowej treści.  Internet sprawił, że przez reklamodawcę treść jest wyceniana tak niezależnie od tego czy jest to artykuł, który kosztował dziennikarza dwa tygodnie pracy czy nośne zestawienie typu: „najlepsze biusty polskiego show biznesu” – to drugie jeśli ma więcej kliknięć dla reklamodawcy jest cenniejsze.

„Zamknięcie treści odetnie ludzi od ważnych treści np. kulturalnych” – brzmi równie pięknie, jak nieprawdziwie. Podobnie jak kolejny: „Konsumenci w Internecie nie będą płacić za dostęp do treści”. Sukces Piano Media na Słowacji i w Słowenii wynika ze zrozumienia fundamentalnej zasady: konsumenci nie chcą płacić za treści w Internecie ze względów psychologicznych, a nie ze względu na niskie dochody. Nikt zapłaci za coś co może mieć za darmo. Gdy dostęp do nich zostanie ograniczony i co ważne treść nie będzie wyciekała to znajdą się tacy, którzy zapłacą za dostęp do wartościowych treści kulturalnych. Inni wybiorą liczne i dobre serwisy bezpłatne. Zresztą wydawcy zamkną tylko niektóre artykuły. Te darmowe będą tzw. loss leaderem czyli darmowym produktem, który stymuluje sprzedaż bardziej zyskownych produktów niewielkiej grupie klientów. Na podobnej zasadzie funkcjonuje telewizja , choćby Polsat, która oferuje darmowe kanały otwarte dla wszystkich i płatną telewizję cyfrową z lepszą treścią dla nielicznych.

„Dziennikarze są niepotrzebni bo zastąpią ich blogerzy i eksperci” – na koniec mit nie tak jednoznaczny jak trzy poprzednie. Faktem jest, że liczba dziennikarzy na pewno się zmniejszy, wielu z nich będzie łączyło tą pracę z inną aktywnością zawodową. Tyle, że nie chciałbym żyć w świecie w którym treść dostarczają głównie blogerzy i eksperci. Blogerzy są świetni w komentowaniu, mogą być uzupełnieniem, ale na stworzenie wartościowej pogłębionej analizy, szperanie, zbieranie informacji u źródeł po prostu nie mają czasu i pieniędzy bo blog  to z reguły ich dodatkowa aktywność. Podobnie eksperci, którzy z kolei często siedzą w temacie tak głęboko, że nie potrafią formułować myśli w  sposób zrozumiały dla odbiorcy.  Dziennikarz powinien podejmować tematy ważne dla społeczeństwa czy dla branży – ekspert podejmuje temat bo ma w tym interes. Taki model mógłby sprawdzić się w ograniczonym stopniu w dziennikarstwie branżowym. A poza tym? Dziennikarzy politycznych zastąpią politycy, sportowych byli zawodnicy, a gospodarczych finansiści? Tylko nie to.

UPDATE: na podstawie tego wpisu, napisałem artykuł „Piano Media-słowacki łącznik” w którym trochę rozwinąłem temat.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Media i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Piano Media w Polsce: fakty, domysły i mity

  1. Pingback: Blog przy Kawie » Blog Archive » Głos w debacie o piractwie Tomasza Majewskiego

  2. Marek Miller pisze:

    Rozsądny głos w dyskusji, dziękuję. Najczęściej słyszę argumenty w stylu „nie będę płacił za wybiórczą”. To „nie, nie, bo nie” jest takie polskie…

    Wracając do meritum, to uważam, że należy rozdzielić dwa problemy – ofertę, którą zweryfikuje rynek i która może być elastyczna oraz sam fakt darmowych treści, które od lat są solą w oku wydawców (w zasadzie odkąd rynek zweryfikował działania wydawców, którzy często nie są w stanie pokryć kosztów działań internetowych z samych reklam). Kibicuję Piano, skoro produkt jest płatny na większości platform (druk, iPad, iPhone), nielogiczne i nieekonomiczne jest, by był za darmo w sieci.

  3. Jakub Mueller pisze:

    @Marek Miller, też kibicuję Piano Media, mając nadzieję że będzie dla wydawców jednym ze źródeł finansowania dobrego dziennikarstwa, np. śledczego. Co do pierwszej kwestii, to na razie po kilku dnia funkcjonowania średni wydaje mi się dobór mediów. Dostaję na skrzynkę propozycje ciekawych artykułów z „Dużego Formatu”, a obok tekst z „Poradnika Domowego” pisany na kolanie.

  4. Pingback: Krzysztof Stanowski o mediach, czyli lekarzu lecz się sam | Jakub Müller

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.