Jak Korona Kielce póbowała zarobić na kartach przedpłaconych

W zeszłym tygodniu Korona Kielce otrzymała od władz miasta brakujące w budżecie 3,8 mln zł. Było to drugie głosowanie, w pierwszym tydzień wcześniej radni odmówili przyznania dotacji. Prezes Korony Tomasz Chojnowski występujący przed radnymi tłumaczył, że dofinansowanie klubów piłkarskich publicznymi pieniądzmi jest normalne bo większość ma kłopoty finansowe, a klub to nie fabryka gwoździ.

Niestety debata w Urzędzie Miasta ujawniła przy okazji jak niski jest poziom wiedzy o biznesie sportowym w klubach piłkarskich. Korona, która nie ma inwestora stara się zarobić pieniądze jakby była, może nie fabryką gwoździ, ale producentem dóbr codziennego użytku jak artykuły spożywcze, paliwo czy samochody.  Karty kibica, które są warunkiem wejścia na mecz, obowiązkowym dla wszystkich klubów T-Mobile Ekstraklasy połączono w Kielcach z kartą przedpłaconą wydawaną we współpracy z bankiem. Inaczej mówiąc, kibic wpłaca pieniądze na kartę i może płacić nią tak jak zwykłą kartą kredytową, a klub otrzymuje prowizję od każdej transakcji.

Obsługą bankową kart zajął się BRE, co według prezesa jest dowodem gospodarności zarządzających Koroną. Założono, że każdy kibic wyda za pośrednictwem karty 500 zł, co przyniesie dochody rzędu 1,300 tys zł. W rzeczywistości wpływy wyniosły 2-3 tys.  „Mógłbym zapytać ilu z Państwa używa tej karty, żeby wesprzeć Koronę?” – Chojnowski zwracał się dramatycznie do radnych. Zawsze gdy w debacie pojawiają się tak emocjonalne stwierdzenia zaczynam podejrzewać, że wypowiadającemu je brakuje rzeczowych argumentów. Klubowi nie pomogła przeprowadzona kampania reklamowa na stronie internetowej i w lokalnej gazecie. Nawet gdyby oblepiono plakatami całe województwo świętokrzyskie to nic by to nie dało.

Na łączeniu kart kibica z kartami płatniczymi we współpracy z bankiem nie udało się zarobić nawet Lechowi Poznań, który – jak mówił prezes Chojnowski w czasie debaty – w dziale marketingu zatrudnia więcej osób niż Korona wszystkich pracowników. Wszystko dlatego, że Polacy traktują finanse i związane z nimi sprawy bardzo osobiście, prywatnie. Tymczasem klub piłkarski proponuje im wyprowadzenie danych do banku zewnętrznego nie dając w zamian niemal żadnych istotnych korzyści – trudno za takie uznać 20 punktów w których płacąc kartą kibic Korony uzyska zniżki. Korzyści czerpie bank, w tym przypadku BRE, który dodatkowo męczy kibiców działaniami sprzedażowymi.  Taka akcja wyjdzie w Polsce jedynie wtedy, gdy bank będzie sponsorem głównym całego klubu, dzięki czemu kibice będą czuli emocjonalny związek z firmą.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Marketing sportowy i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Jak Korona Kielce póbowała zarobić na kartach przedpłaconych

  1. Pingback: Sponsoring z niespodzianką | MŰLLER BLOG

  2. Pingback: Jak Korona Kielce próbuje zarobić na ekwiwalencie reklamowym | Müller Blog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.