Euromobilizacja

Mistrzostwa Europy w piłce nożnej coraz bliżej, jest więc nowa reklama Nike’a. Wszystkich zachwyca bo po raz pierwszy od dawna jest w niej polski piłkarz, Robert Lewandowski. Ja czuję rozczarowanie bo pomimo szybkiego tempa i znanych twarzy, wszystko jakieś chaotyczne, brakuje myśli przewodniej.

Żeby było jasne, spot jest dobry, a uczucie zawodu wynika pewnie z wysoko zawieszonej poprzeczki przez reklamę Nike sprzed kilku lat . Wtedy była to spójna opowieść, obserwowana niczym w grach komputerowych widzianych oczami bohatera: od boisk treningowych, aż  do największych stadionów. Ta siłą rzeczy sprawia wrażenie wtórnej.
Być może podobnie wysoko zawieszona poprzeczka oczekiwań wpływa także na dyskusję wokół Euro 2012. Gdy otrzymaliśmy organizację mistrzostw była euforia, nikt nie przedstawiał żadnych wyliczeń, ani symulacji. Nadmuchiwano bańkę, eksperci krzyczeli, że na Euro zarobimy krocie, hotelarze sądzili, że kibice nie potrafią liczyć. Dzisiaj wahadło jest wychylone w drugą stronę: wszyscy prześcigają się w krytyce wydatków na stadiony, przez co nie wybudowano iluś tam żłobków i przedszkoli (!) . Zewsząd słychać narzekania często tych samych osób, które kilka lat temu milczały.

O tym, że wielu turystów niezainteresowanych Euro nie przyjedzie do Polski obawiając się tłumów kibiców i drożyzny, zagraniczni specjaliści mówili już kilka lat temu, więc opowieści o tym jak wiele zyska na imprezie polskie PKB były równie prawdziwe jak oczekiwania, że partia, która wygrywa w wyborach zrealizuje wszystkie swoje obietnice. Zapominamy, że Euro trudno pojmować jako projekt handlowy. To przedsięwzięcie rozrywkowe i wizerunkowe. Mistrzostwa Europy i Świata w piłce nożnej, olimpiady letnie i zimowe to dla organizujących je państw projekty nijako sponsoringowe. Wspieramy wielką imprezę sportową UEFA czy MKOL, oczywiście licząc na pewien zwrot, ale głównym celem jest budowa wizerunku, nakręcanie zainteresowania krajem przez zagraniczne media, liderów opinii i sponsorów.

Można zacząć rozważania o społecznej roli sportu o którą od kilkudziesięciu lat wiedzą pielęgnują praktyczni Amerykanie, przyjmując sportowców na preferencyjnych warunkach, nawet na najlepsze uniwersytety. Ale, chyba jest coś ważniejszego: Euro mobilizuje społeczeństwo wokół wspólnego celu. To tak jak z amerykańskim programem wahadłowców w ramach podboju kosmosu, który kosztował aż 196 mld. dolarów co daje około 100 dolarów na każdego podatnika. Był kosztowny, ale same tylko efekty wizerunkowe i skok technologiczny jaki nastąpił był tego warty.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Marketing sportowy i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.