Czy kryzys na rynku mediów wpłynie na branżę PR?

Znajomy prowiec, który wrócił do zawodu po kilku latach przerwy opowiadał, że po powrocie najbardziej rzucił mu się w oczy wzrost konkurencji w branży. Umówienie się na spotkanie z szefem redakcji ekonomicznej Telewizji Polskiej kiedyś łatwe, teraz stało się niesłychanie trudne  ze względu na liczbę prowców zabiegających o to samo. Nie rozmawialiśmy jak zmieniły się obowiązki owego szefa redakcji TVP, ale biorąc pod uwagę sytuację finansową stacji, raczej ubyło mu podwładnych i przybyło obowiązków niż odwrotnie.

To dobre zobrazowanie tego jak od kilku lat zmienia się sytuacja na rynku mediów i public relations. Trwa kryzys mediów spowodowany rozwojem Internetu: skoro dzięki Sieci nadawać i publikować może wiele osób, także amatorów to pogarsza się sytuacja tych którzy zajmują tym zawodowo czyli dziennikarzy i redaktorów. Jest ich coraz mniej, gorzej zarabiają, przybywa im obowiązków. W internecie etatów przybywa powoli bo ceny reklam i konkurencja są tam na tyle niskie, że trudno utrzymać z nich profesjonalne redakcje.

Na tym tle branża PR rośnie w siłę:  tylko w ciągu roku rosnąc o 40 mln zł: z 450 mln zł w 2010 do 490 mln w ubiegłym roku. Powstają nowe agencje, branże zasilają byli dziennikarze. Zastanawiam się jaka będzie najbliższa przyszłość  branży PR i jak przełoży się na nią strukturalny kryzys na rynku mediów? Natłok komunikatów i akcji PR na zlecenie polskich miast zauważyła choćby „Polityka” w artykule „PR z PRL”.  Tekst dość jednostronnie opisujący kwestię wykorzystania public relations do promocji samorządów, nie porusza korzyści jakie przynosi miejska autopromocja – przykładem choćby sukces Wrocławia z ostatnich lat. Faktem jest jednak, że samych akcji jest tyle, że trudno je zliczyć i mam wrażenie, że wszystkie są do siebie podobne.
Oszczędności w redakcjach sprawiają, że dziennikarzom coraz łatwiej „wrzucić” jakiś temat. Mediów jest coraz mniej, a prowoców coraz więcej. Na razie by zawód ten miał sens potrzebni są dziennikarze i media, tak jak dziennikarzom niezbędni są prowocy. Oczywiście można mówić, że jest to zawód głęboko strategiczny, a relacje z mediami to tylko jego niewielka część, ale dotyczy to głównie największych agencji, mających dużych, korporacyjnych klientów. Eventy i social media nie załatwią wszystkiego, tym bardziej że na ten teren wchodzą ostro inni gracze, choćby agencje interaktywne.  Dla mniejszych agencji PR relacje z mediami to wciąż podstawa.

W przyszłości liczba zawodowych dziennikarzy znacznie się zmniejszy. Przetrwa „Gazeta”, „Polityka” i kilka największych tytułów z okrojonymi redakcjami, reszta dziennikarzy będzie już stale, a nie doraźnie łączyła tworzenie przekazu z innymi aktywnościami np. szkoleniami. W przyszłości do treści wysokiej jakości dostęp będą mieli albo najbogatsi albo najlepiej wykształceni albo po prostu najbardziej zdeterminowani (co niedzielę obserwuję jak w Krakowie na targu książek pod Halą Targową tłumy kupują za 1 zł magazyny drukowane, które w kioskach sprzedawano kilka tygodni wcześniej).

Czy możliwy jest zatem PR bez dziennikarzy i silnych mediów?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Media, Public Relations, Trendy i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.