Ćwierkanie o niczym

Lubię książki Eryka Mistewicza, choć przesadza z uwielbieniem dla Twittera i krytycyzmem wobec mediów tradycyjnych. Nie zauważa, że social media są potęgą tylko w komentowaniu, podczas gdy w informowaniu wciąż prym wiodą media tradycyjne (pomimo wielu zarzutów kierowanych pod ich adresem o których w poprzednim wpisie).

Weźmy decydujący według Mistewicza moment kampanii wyborczej do parlamentu, czyli sprawę z książką Jarosława Kaczyńskiego w której pisał on, że Angela Merkel została kanclerzem Niemiec nieprzypadkowo – sugerując że to robota służb specjalnych. Na konferencji prasowej polityk ostro zaatakował pytającego go o sprawę dziennikarza („Pan jest z redakcji polskiej czy z niemieckiej?”), burząc całą dotychczasową strategię wyborczą zakładającą przyciągnięcie bardziej centrowych wyborców.

Sprawa nie zaczęła się na Facebooku czy na Twitterze – początkiem był wywiad z Kaczyńskim opublikowany w  „Newsweeku”.  Przeprowadzili go dziennikarze Mariusz Cieślik, Andrzej Stankiewicz, Piotr Śmiłowicz, a więc ludzie którzy zajmują się tworzeniem treści, biorąc za to pieniądze. Wątpię żeby z takim samym zapałem i starannością pisali za darmo.

Mistewicz ostrzegał w kwietniu na łamach „Forbesa”, że Twittera nie da się w prosty sposób wykorzystywać promocyjnie, a nonszalanckie wpisywanie go do media planów odpada. Jak więc nazwać kampanię Snickersa z ostatnich dni? Angielski organ pilnujący przestrzegania etyki w reklamie Advertising Standards Authority wszczął właśnie śledztwo w sprawie kampanii Snickersa na Twitterze, przygotowanej przez agencję Abbott Mead Vickers BBDO.

Celebryci m. in. modelka Kate Price czy piłkarz Manchesteru United Rio Ferdinand wrzucali hasła reklamowe marki. Modelka zachwytami nad batonem przeplatała tweety o kryzysie w euro czy decyzjach gospodarczych chińskiego rządu.

rioferdy2

ASA sprawdzi czy umieszczenie we wpisie mało wyraźnych znaczników #spon (obrazek powyżej) oznaczających przekaz reklamowy wystarczająco odróżnia go od niekomercyjnych komunikatów umieszczanych przez celebrytów. Zresztą nawet pomijając ten  fakt, kampania dowodzi że w krajach w których Twitter jest, w przeciwieństwie do Polski, serwisem masowym, wykorzystuje się go promocyjnie w równie banalny sposób jak inne media – wystarczy tylko zatrudnić celebrytów.

rio-ferdinand

Ten wpis został opublikowany w kategorii Marketing internetowy, Media, Trendy i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.