Wybory 2011: Polsat znowu zawalił

Jedną z większych kompromitacji tegorocznych wyborów był wieczór wyborczy w Polsacie. Stacja podała niedokładne wyniki bo po raz drugi zamówiła badanie telefoniczne. To samo, które nie sprawdziło się zaledwie rok temu w wieczór wyborczy po wyborach prezydenckich. Od stacji telewizyjnej, która w pierwszym kwartale 2011 roku zanotowała 236 mln. przychodów, można wymagać dużo więcej.

Badanie telefoniczne, które na zlecenie Polsatu zrealizował Instytut Homo homini, wskazało rezultat Platformy Obywatelskiej zaniżony o 4 pkt. proc. , a Sojuszu Lewicy Demokratycznej o 4 pkt. proc. zawyżony. Na łamach „Gazety Wyborczej” prezes instytutu Marcin Duma tłumaczył że podano wyniki cząstkowe, skorygowane pół godziny później gdy doszły ostatnie ankiety.

Zastosowano tańsze badanie telefoniczne w miejsce exit poll stosowanego przez OBOP. Korekta nastąpiła po tym jak swoje wyniki podały TVP i TVN – zresztą Homo Homini podobny manewr zastosował przed rokiem.

Wtedy z wynikami, oprócz Polsatu (Instytut Homo Homini) nie trafił też TVN (podając w wtedy wyniki badania zamówionego w SMG/KRC). Bronisław Komorowski miał zwyciężyć Jarosława Kaczyńskiego ze sporą przewagą, kilkunastu procent głosów. W rzeczywistości było to zaledwie 4,5 pkt. proc., co najdokładniej zbadał TNS OBOP dla TVP.
Sam prezes zarzucił Wyborczej że „kopie” jego firmę, podczas gdy inne firmy badawcze też się myliły. Błędne prognozy wyborcze publikowała w czasie kampanii np.  Gazeta.pl. Utrzymuje że przypadku badania w dzień wyborów, przeprowadzonego przez TNS OBOP w którym wzięło udział 100 tys. respondentów, nie szans aby nie trafić z wynikiem.

Nie jestem specjalistą od badań, ale krytyka „Gazety Wyborczej” poszła w dziwnym kierunku. Trudno mieć większe pretensję do Instytut Homo Homini, który jako firma niewielka, młoda firma odpowiada po prostu na zapotrzebowanie rynku, oferując tani produkt niższej jakości. Nie łamie przy tym przepisów np. nie poddaje się audytowi Organizacji Firm Badania Opinii i Rynku – jej prawo.  Są klienci którzy z zasady nie kupują od nich badań wiedząc że przy tak niskiej ceny nie można ich zrobić dobrze.

Pretensje można mieć za to do Polsatu. Media uznają dzisiaj, że sondaże mają zapewnić im rozgłos. Badania są też wykorzystywane w marketingu politycznym.  Tanie badanie z pytaniem np. „Czy Grzegorz Schetyna byłby lepszym premierem niż Donald Tusk” przyciąga uwagę mediów, jest cytowane, dyskutowane w internecie, a więc kierunkuje debatę publiczną.

Rzecz w tym, że tym razem nie mieliśmy do czynienia ze zwykłym badaniem. Zamówienie na wieczór wyborczy kiedy przed telewizorami jest tylu Polaków, taniego badania które nie sprawdziło się rok wcześniej,  podcina zaufanie do mediów, branży badawczej i – pojadę górnolotnie – psuje demokrację.

Respondenci odmawiają odpowiedzi na pytania ankieterów, więc kolejne badania są coraz mniej dokładne. Efekt błędnego koła. Politycy mają podstawy żeby robić nam wodę z mózgu zgodnie z powiedzeniem Lecha Wałęsy „rozbij termometr to nie będziesz miał gorączki”. Twierdzą że są wspaniali, a wszystkiemu winne są sondaże i media.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Badania marketingowe, Marketing polityczny i miejsc i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

0 odpowiedzi na „Wybory 2011: Polsat znowu zawalił

  1. Kamila Skowron pisze:

    Czy autor mówi to o certyfikacie PKJPA? z tego mi wiadomo nie certyfikuje on badań a jedynie technikę pracy ankietera..:/ Zresztą czy jest on obiektywny? Kiedy 5 dużych firm założyło instytucję nadzorującą, ustalając wspólne stawki i trzymające mocną ręką rynek?
    Dla mnie średnio.
    Sama na studiach pracowałam jako ankieter dla wielu firm badawczych w Polsce i płaca ankietera nijak się ma do wielkości budżetu i jak mniemam obrotów firm, ani tez, jak się później okazało wielkosci zlecenia. Drogie badanie nie świadczy o profesjonalnym jego wykonaniu, są pewne koszta progowe, poniżej których, jak sądzę, nie można zejść, a później to już tylko dokładanie do portfela prezesa dużych firm:)

    Moim zdaniem duże instytuty zawyżają ceny, być może z konieczności by utrzymać tak olbrzymie instytucje, być może tylko z chęci zysku. Osobiście jako zleceniodawca badań, jestem przekonana, że mniejsza firma może zrobić dokładnie to samo badanie tak samo rzetelnie za mniejszą kasę, nie kreując dodatkowych kosztów. I mówię to z doświadczenia. Dlatego , mimo że z główną tezą autora się zgadzam, to bardzo ostrożnie spekulowałabym na temat zrzeszania się i certyfikowania w tak mało obiektywnej instytucji, podobnie jak do ceny badań.

  2. autor pisze:

    Pani Kamilo, mówiłem właśnie o Programie Kontroli Jakości Pracy Ankieterów (PKJPA) czyli sprawdzeniu czy firmy wykonują badania z należytą starannością. Zgodnie z pierwszym punktem regulaminu kontroli programu, firmy które poddały się audytowi otrzymują certyfikowanie na poszczególne kategorie badań: badania na papierze (PAPI), komputerowe (CAPI), telefonicznych (CATI) itd. W punkcie B7 czytamy że audyt w firmie badawczej obejmuje tylko te kategorie badań, w których firma wystąpiła o wydanie Certyfikatu.

    Żeby była jasność, zgadzam się z Panią że certyfikat nie daje stuprocentowej gwarancji jakości badania. To jakaś wskazówka, sugestia dla klienta, bez której można się obejść jak niektóre renomowane firmy np. Dom Badawczy Maison. To trochę tak jak ze sprawdzaniem znajomości języka w czasie rekrutacji. To, że ktoś ma certyfikat z angielskiego nie oznacza że na sto procent będzie mówił na odpowiednim poziomie. Lepszy może być kandydat nie mający żadnego certyfikatu, który po prostu świetnie zna język bo np. mieszkał za granicą. W ogóle problemem polskiej gospodarki jest nadmierna regulacja: koncesje, zezwolenia, regulowane zawody. Ma to zapewnić klientowi jakość, tymczasem często służy (nie chodzi oczywiście o OFBOR) nie wpuszczaniu na rynek konkurencji. A właśnie wolna konkurencja jest najlepszą formą pozytywnej selekcji.

    Oczywiście, że mniejsze firmy, które nie mają dziesięciu office managerów, olbrzymich biur, armii sprzątaczek etc. są często tańsze, a równie dobre. Chodzi o coś innego: konkretny przypadek badania na wieczór wyborczy czyli chyba najważniejszego badania w roku. Tu nie sprawdzają się tańsze badania telefoniczne, trzeba robi exit polls, a więc koszty progowe o których Pani pisze są ustawione dużo wyżej niż w innych badaniach, zarówno dla dużej jak i dla małej firmy.

    Rok temu, podczas wyborów prezydenckich niedokładne wyniki podał lider rynku SMGKRC, której przychody w ubiegłym roku wyniosły prawie 120 mln. zł. Myślę że zgadzamy się także że gdyby badanie zamówione w małej firmie przez Polsat w dniu wyborów dało trafne wyniki, to wszystko byłoby ok.. Po raz drugi jest inaczej bo stacja postanowiła zejść z kosztów, nie wyciągając wniosków z zeszłorocznej pomyłki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.