Zarobić mało, stracić dużo

Pamiętam Dni Marketingu Sportowego, gdy szefowa agencji PR obsługującej Widzew Łódź, przedstawiała profesjonalne relacje z mediami jakie tworzy łódzki klub. Mam nadzieję, że Widzew – ze względu na przyjęty jakiś czas temu program oszczędnościowy – nie współpracuje już z żadnym PR-owcem bo ciężko sobie wyobrazić, żeby ktoś z zajmujący się zawodowo komunikacją marketingową firmował niedawne postępowanie klubu wobec mediów.

Redakcje najważniejszych lokalnych i ogólnopolskich gazeta sportowych, dwa razy w roku, przed startem rundy jesiennej i wiosennej tradycyjnie wydają tzw. Skarby Kibica – opis statystyki każdej drużyny, sylwetki zawodników, oczywiście ze zdjęciem całego zespołu. Kilka dni temu klub zmienił przyjętą praktykę i poinformował redakcje m. in. Przeglądu Sportowego i lokalnego Expressu Ilustrowanego, że jedyna możliwość to kupno zdjęcia za…600 zł (przy okazji na zdjęcie trzeba było poczekać bo Widzew nie dysponował gotowym). Warto dodać, że takiej praktyki nie stosuje żaden z potentatów Ekstraklasy piłkarskiej jak Wisła, Legia czy Lech. Pierwsza redakcja opublikowała stare zdjęcie z własnych zasobów, druga zostawiła puste miejsce, opisując na łamach całą sprawę .

Ok, przyjmijmy że ktoś nie pomyślał,  nadgorliwie rozumiejąc konieczność oszczędzania. Kompromitujące są za to wypowiedzi prezesa klubu Marcina Animuckiego, obecnego zresztą na wspomnianej konferencji. Na argument, że codzienne gazety z Łodzi za darmo informują m.in. o sprzedaży biletów, zapraszają na mecze, promują klub, odpowiedział że stacje telewizyjne zapewniają dużo większą promocję, płacąc za prawa do transmisji, a wiele redakcji współpracuje z klubem na zasadach biznesowych – czytaj płaci.

Po pierwsze to niezrozumienia odmiennego działania i modelu biznesowego różnych mediów. Zasłaniać się przykładem telewizji przypomina sytuację jednego z profesorów, który po nagraniu „setki” dla stacji telewizyjnej zażądał autoryzacji swojej wypowiedzi, argumentując że gazety mają obowiązek autoryzacji. Pozwał chyba nawet telewizję do sądu, który na szczęście oddalił tak groteskowe powództwo.

Na całym świecie płaci za transmisję, płacą sponsorzy, ale oprócz tego kluby same zabiegają o jak najlepsze relacje z  z mediami mającymi mniejsze dochody i zasięg, ale docierającymi do ważnej grupy docelowej, także z punktu widzenia sponsorów.  A do takich należy prasa sportowa. Biznesowe relacje warto wprowadzać gdy gra jest tego warta, a spodziewany zarobek wyższy niż kilkaset złotych. Co najgorsze dla Widzewa, o sprawie zrobiło się głośno, a niezadowolenie wyraził już Carlsberg, którego marka Harnaś widnieje na koszulkach piłkarzy – jak argumentował jego dyrektor marketingu, korzyści sponsora byłyby większe niż 600 zł, które zarobił klub.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Marketing sportowy, Media, Public Relations i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.